Olbrzymi, masywnie zbudowany pies typu górskiego, występujący w dwóch odmianach: krótko- oraz długowłosej. Na ogół zrównoważony i spokojny, ma jednak dobre predyspozycje do stróżowania, a więc nie jest pozbawiony pewnej agresji.
Kraj pochodzenia
Szwajcaria
Wygląd
Pies duży, silny i muskularny, o mocnej proporcjonalnej budowie i stosunkowo dużej głowie. Psy z ciemną maską sprawiają wrażenie bardziej srogich, ale nigdy nie groźnych.
Wielkość
Wzrost: pies co najmniej 70 cm, suka co najmniej 65 cm; waga dorosłego samca może przekroczyć 100 kg.
Szata
Odmiana krótkowłosa - włos gładki, gęsty, przylegający z podszerstkiem, na ogonie dłuższy i bardziej obfity. Odmiana długowłosa - włos półdługi, gładki lub lekko falisty, nigdy nie lokowaty ani kosmaty. Włosy na ogonie obfite, umiarkowanie długie, nie mogą być rodzielone przedziałkiem ani tworzyć pióra. Frędzle na przednich kończynach niezbyt obfite, wyraźne portki na udach.
Maść
Łaciata - z przewagą koloru białego lub z przewagą mahoniowego albo żółtobrązowego. Płaszczowa - biel występuje na przodzie klatki piersiowej, tworząc białą kryzę na szyi, kufie, łapach i końcu ogona. Na reszcie ciała kolor mahoniowy lub żółtobrązowy. Wymagana biała strzałka na głowie. Dodatkowo może występować czarny odcień na uszach oraz czarne plamy wokół oczu.
Głowa
Mocna, mózgoczaszka szeroka i lekko wysklepiona, policzki dobrze rozwinięte. Stop bardzo mocno zaznaczon. U nasady kufy, pomiędzy oczami, wyraźna bruzda. Na czole zmarszczki, ale nie powinny być zbyt zaznaczone. Kufa dość krótka, jej głębokość u nasady powinna być większa niż długość. Grzbiet nosa prosty, wargi mocno rozwinięte, górne lekko obwisłe. Zgryz nożycowy, cęgowy lub lekki przodozgryz.
Oczy
Osadzone raczej z przodu, średniej wielkości, ciemnobrązowe. Na ogół powieki dolne nie domykają się całkowicie i tworzą fałd przy wewnętrznym kąciku oka.
Uszy
Średniej wielkości, dość wysoko osadzone, zwisające wzdłuż boku głowy, przylegające wewnętrzną krawędzią do policzka.
Tułów
Klatka piersiowa dobrze wysklepiona, umiakowanie głęboka. Brzuch nieznacznie podkasany. Grzbiet szeroki, prosty, kłąb mocno zaznaczony. Zad dobrze umięśniony, łagodnie obniża się w kierunku nasady ogona.
Kończyny przednie
Łopatki mocno umięśnione, szerokie i lekko ukośne. Ramiona proste i muskularne.
Kończyny tylne
Umiarkowanie kątowane, uda silnie umięśnione.
Ogon
Długi, szeroki i mocny u nasady. W spoczynku luźno opuszczony, gdy pies jest pobudzony - unoszony w górę, jednak nigdy nie może być zakręcony nad grzbietem ani noszony pionowo.
tekst i fot.: www.psy.pl
Tłumacz
niedziela, 8 grudnia 2013
sobota, 30 listopada 2013
Szczenięta
Załóżmy, że na podstawowe pytanie - kundelek czy pies rasowy? - już sobie odpowiedzieliśmy. W ślad za nim pojawia się następne: skąd wziąć pieska? Kundelka możemy oczywiście znaleźć w schronisku, a w wypadku wielu przytulisk - upatrzyć go sobie wcześniej na stronach internetowych. Jeśli jednak marzy się nam przedstawiciel konkretnej rasy, nie żałujmy pieniędzy na psa z rodowodem - unikniemy w ten sposób przykrych niespodzianek.
Co to znaczy: dobra hodowla?
Sam rodowód nie gwarantuje jeszcze, że zwierzak jest z dobrej hodowli. Co właściwie oznacza to określenie? Dla miłośnika wystaw - przede wszystkim taką hodowlę, z której wychodzą piękne psy. Jednak dla kogoś, kto szuka po prostu przyjaciela na wiele lat, najważniejsza będzie dbałość hodowcy o zdrowie i prawidłowy charakter czworonoga.
O dobrym charakterze decydują dwie rzeczy: dopuszczanie do rozrodu psów z prawidłową psychiką i socjalizacja. Pierwszy jej etap powinien nastąpić już u hodowcy. Polega on na zapewnieniu szczeniakom kontaktu z różnymi ludźmi, dźwiękami, rodzajami podłoża i - jeśli to możliwe - zwierzętami domowymi.
Sam rodowód nie gwarantuje jeszcze, że zwierzak jest z dobrej hodowli. Co właściwie oznacza to określenie? Dla miłośnika wystaw - przede wszystkim taką hodowlę, z której wychodzą piękne psy. Jednak dla kogoś, kto szuka po prostu przyjaciela na wiele lat, najważniejsza będzie dbałość hodowcy o zdrowie i prawidłowy charakter czworonoga.
O dobrym charakterze decydują dwie rzeczy: dopuszczanie do rozrodu psów z prawidłową psychiką i socjalizacja. Pierwszy jej etap powinien nastąpić już u hodowcy. Polega on na zapewnieniu szczeniakom kontaktu z różnymi ludźmi, dźwiękami, rodzajami podłoża i - jeśli to możliwe - zwierzętami domowymi.
W jakim wieku wziąć szczenię?
Wielu autorów poradników lansuje pogląd, że szczenię powinno trafić do nowego domu w wieku siedmiu tygodni. Jednak nawet John Paul Scott, behawiorysta, który razem z genetykiem Johnem Fullerem przeprowadził badania nad krytycznymi okresami rozwoju socjalnego psów (patrz ramka), pozostawił tu pewną swobodę.
Sugeruje, żeby brać psa 6-8-tygodniowego, jeszcze przed zamknięciem tzw. okna socjalizacji, co następuje po ukończeniu 12-14 tygodni. Jednak zabranie pieska z gniazda w wieku 6-8 tygodni ma także złe strony. To okres gwałtownego rozwoju reakcji lękowych, objawiających się unikaniem obcych i strachem przed nowymi sytuacjami.
Wyrwanie wtedy psiaka ze znanego mu środowiska stanowi dla niego szok. W tym wieku nie jest też jeszcze zakończony okres socjalizacji z psami. W efekcie szczeniak często nie tylko nie rozwija swoich umiejętności społecznych, ale wręcz zapomina to, czego wcześniej zdążył się nauczyć. Szczenięta, które są w hodowli prawidłowo socjalizowane, można wydać, gdy mają 10 tygodni. Wzięty w tym wieku maluch będzie się lepiej dogadywał z psami, najpewniej też ominie nas konieczność pocieszania nieszczęśliwego brzdąca podczas pierwszej nocy spędzanej poza gniazdem. Gdy zależy nam na dobraniu charakteru pieska do naszych potrzeb, warto pamiętać o jeszcze jednej rzeczy: istnieje spore ryzyko pomyłki przy wyborze psa w wieku 7-8 tygodni, bo jego charakter w tym wieku nie jest jeszcze do końca ustalony.
Jeśli jednak hodowca trzyma szczenięta w kojcach lub nawet w domu, lecz nie zapewnia im intensywnej socjalizacji, warto wziąć psiaka wcześnie, koniecznie przed ukończeniem trzech miesięcy, a najlepiej gdy ma nie więcej niż osiem tygodni. Zostaje nam wtedy jeszcze przynajmniej miesiąc na nadrobienie braków w socjalizacji - potem może już być na to za późno.
Wielu autorów poradników lansuje pogląd, że szczenię powinno trafić do nowego domu w wieku siedmiu tygodni. Jednak nawet John Paul Scott, behawiorysta, który razem z genetykiem Johnem Fullerem przeprowadził badania nad krytycznymi okresami rozwoju socjalnego psów (patrz ramka), pozostawił tu pewną swobodę.
Sugeruje, żeby brać psa 6-8-tygodniowego, jeszcze przed zamknięciem tzw. okna socjalizacji, co następuje po ukończeniu 12-14 tygodni. Jednak zabranie pieska z gniazda w wieku 6-8 tygodni ma także złe strony. To okres gwałtownego rozwoju reakcji lękowych, objawiających się unikaniem obcych i strachem przed nowymi sytuacjami.
Wyrwanie wtedy psiaka ze znanego mu środowiska stanowi dla niego szok. W tym wieku nie jest też jeszcze zakończony okres socjalizacji z psami. W efekcie szczeniak często nie tylko nie rozwija swoich umiejętności społecznych, ale wręcz zapomina to, czego wcześniej zdążył się nauczyć. Szczenięta, które są w hodowli prawidłowo socjalizowane, można wydać, gdy mają 10 tygodni. Wzięty w tym wieku maluch będzie się lepiej dogadywał z psami, najpewniej też ominie nas konieczność pocieszania nieszczęśliwego brzdąca podczas pierwszej nocy spędzanej poza gniazdem. Gdy zależy nam na dobraniu charakteru pieska do naszych potrzeb, warto pamiętać o jeszcze jednej rzeczy: istnieje spore ryzyko pomyłki przy wyborze psa w wieku 7-8 tygodni, bo jego charakter w tym wieku nie jest jeszcze do końca ustalony.
Jeśli jednak hodowca trzyma szczenięta w kojcach lub nawet w domu, lecz nie zapewnia im intensywnej socjalizacji, warto wziąć psiaka wcześnie, koniecznie przed ukończeniem trzech miesięcy, a najlepiej gdy ma nie więcej niż osiem tygodni. Zostaje nam wtedy jeszcze przynajmniej miesiąc na nadrobienie braków w socjalizacji - potem może już być na to za późno.
Co przygotować dla psiaka?
Zaaferowani jedziemy po wymarzonego psiaka i... na miejscu orientujemy się, że nie pomyśleliśmy, w czym go przewieziemy. By nie dopuścić do takiej sytuacji, pomyślmy zawczasu o wygodnej transportówce lub torbie (zwłaszcza dla psiaka małej rasy) oraz obroży - najlepiej od razu z identyfikatorem! - i smyczy.
W domu muszą czekać miseczki - jedna na wodę, a druga na pokarm (dawniej polecano dla psów dużych ras miski na stojakach, ale najnowsze badania wykazały, że nie chronią one przed skrętem żołądka). Zaopatrzmy się też w zabawki, tak żeby po przybyciu do nas psiak miał od razu w co „legalnie” wbijać zęby. Warto także pomyśleć o przykryciu czymś podłogi, bo szczeniakom często rozjeżdżają się łapy - jest to niebezpieczne zwłaszcza dla stawów przedstawicieli dużych ras.
Rozważnie wybierzmy miejsce, w którym ma się znajdować posłanie. Powinno być w ustronnym miejscu, żeby się dało tam odpocząć, ale jednocześnie musi być z niego widać jak największą część mieszkania - psy to przecież istoty społeczne, lubiące choćby biernie uczestniczyć w życiu swojego stada.
Młody psiak zapewne nie będzie chciał pozostawać sam w pomieszczeniu - zamontujmy w drzwiach bramkę, żeby mógł obserwować resztę mieszkania. Dobrym pomysłem jest też przygotowanie mu na początek posłań w więcej niż jednym pokoju. Główne legowisko warto urządzić w naszej sypialni - spanie w pobliżu człowieka sprzyja budowaniu więzi, a szczeniakowi jest też potrzebne, by czuł się bezpieczny (w gnieździe maluchy śpią przecież w sąsiedztwie matki i rodzeństwa). W miarę dojrzewania może się okazać, że pies nie ma już tak głębokiej potrzeby wypoczywania w tym samym pomieszczeniu, ale pozwólmy mu na to chociaż w okresie szczenięcym. Wbrew pozorom mniej będzie przeżywał przenosiny w inne miejsce, gdy podrośnie, niż odizolowanie go nagle tuż po zabraniu z gniazda, kiedy jest jeszcze psim dzieckiem.
Jak uchronić dom przed zniszczeniami?
Czego Reksio się nie nauczy, to Reksowi nie przyjdzie do głowy - warto pamiętać o tej zasadzie i... zabezpieczyć mieszkanie przed niszczycielskimi zapędami nowego domownika. Każdy młody psiak ma skłonności do podgryzania, choć występują one w różnym nasileniu. Jeden chętnie gryzie wszystko, co mu się nawinie pod pysk, a inny nie rusza wprawdzie mebli, lecz nie pogardzi miękkim bamboszem... Żucie i obgryzanie przedmiotów jest naturalnym zachowaniem szczeniąt, które - podobnie jak małe dzieci - w ten sposób poznają świat i starają się ulżyć swędzącym dziąsłom. Dlatego zabezpieczmy lub pochowajmy na pierwsze parę miesięcy wszystkie przedmioty, które mogą się wydać szczeniakowi najbardziej kuszące (zwłaszcza kable!). Wprawdzie wymiana zębów kończy się w wieku pół roku, lecz nadal wyrzynają się kły - lepiej więc poczekać z usunięciem zabezpieczeń trochę dłużej.
Jeśli jakiegoś pomieszczenia nie możemy lub nie chcemy dostosowywać do potrzeb szczeniaka, nie pozwalajmy mu przebywać w nim samemu. Natomiast wpuszczanie go tam pod nadzorem można wykorzystać wychowawczo, informując go spokojnie, lecz stanowczo, że nie powinien czegoś gryźć, gdy tylko się do tego zabiera - i zachęcając go do zajęcia się jego zabawką.
Zaaferowani jedziemy po wymarzonego psiaka i... na miejscu orientujemy się, że nie pomyśleliśmy, w czym go przewieziemy. By nie dopuścić do takiej sytuacji, pomyślmy zawczasu o wygodnej transportówce lub torbie (zwłaszcza dla psiaka małej rasy) oraz obroży - najlepiej od razu z identyfikatorem! - i smyczy.
W domu muszą czekać miseczki - jedna na wodę, a druga na pokarm (dawniej polecano dla psów dużych ras miski na stojakach, ale najnowsze badania wykazały, że nie chronią one przed skrętem żołądka). Zaopatrzmy się też w zabawki, tak żeby po przybyciu do nas psiak miał od razu w co „legalnie” wbijać zęby. Warto także pomyśleć o przykryciu czymś podłogi, bo szczeniakom często rozjeżdżają się łapy - jest to niebezpieczne zwłaszcza dla stawów przedstawicieli dużych ras.
Rozważnie wybierzmy miejsce, w którym ma się znajdować posłanie. Powinno być w ustronnym miejscu, żeby się dało tam odpocząć, ale jednocześnie musi być z niego widać jak największą część mieszkania - psy to przecież istoty społeczne, lubiące choćby biernie uczestniczyć w życiu swojego stada.
Młody psiak zapewne nie będzie chciał pozostawać sam w pomieszczeniu - zamontujmy w drzwiach bramkę, żeby mógł obserwować resztę mieszkania. Dobrym pomysłem jest też przygotowanie mu na początek posłań w więcej niż jednym pokoju. Główne legowisko warto urządzić w naszej sypialni - spanie w pobliżu człowieka sprzyja budowaniu więzi, a szczeniakowi jest też potrzebne, by czuł się bezpieczny (w gnieździe maluchy śpią przecież w sąsiedztwie matki i rodzeństwa). W miarę dojrzewania może się okazać, że pies nie ma już tak głębokiej potrzeby wypoczywania w tym samym pomieszczeniu, ale pozwólmy mu na to chociaż w okresie szczenięcym. Wbrew pozorom mniej będzie przeżywał przenosiny w inne miejsce, gdy podrośnie, niż odizolowanie go nagle tuż po zabraniu z gniazda, kiedy jest jeszcze psim dzieckiem.
Jak uchronić dom przed zniszczeniami?
Czego Reksio się nie nauczy, to Reksowi nie przyjdzie do głowy - warto pamiętać o tej zasadzie i... zabezpieczyć mieszkanie przed niszczycielskimi zapędami nowego domownika. Każdy młody psiak ma skłonności do podgryzania, choć występują one w różnym nasileniu. Jeden chętnie gryzie wszystko, co mu się nawinie pod pysk, a inny nie rusza wprawdzie mebli, lecz nie pogardzi miękkim bamboszem... Żucie i obgryzanie przedmiotów jest naturalnym zachowaniem szczeniąt, które - podobnie jak małe dzieci - w ten sposób poznają świat i starają się ulżyć swędzącym dziąsłom. Dlatego zabezpieczmy lub pochowajmy na pierwsze parę miesięcy wszystkie przedmioty, które mogą się wydać szczeniakowi najbardziej kuszące (zwłaszcza kable!). Wprawdzie wymiana zębów kończy się w wieku pół roku, lecz nadal wyrzynają się kły - lepiej więc poczekać z usunięciem zabezpieczeń trochę dłużej.
Jeśli jakiegoś pomieszczenia nie możemy lub nie chcemy dostosowywać do potrzeb szczeniaka, nie pozwalajmy mu przebywać w nim samemu. Natomiast wpuszczanie go tam pod nadzorem można wykorzystać wychowawczo, informując go spokojnie, lecz stanowczo, że nie powinien czegoś gryźć, gdy tylko się do tego zabiera - i zachęcając go do zajęcia się jego zabawką.
Gdy nie masz czasu pilnować psiaka, pozostaw go w jego klatce (nie wolno go tam jednak zamykać na parę godzin i trzeba go do niej wcześniej przyzwyczaić - patrz ramka) lub w zabezpieczonym pomieszczeniu. Pamiętaj, że zawsze lepiej zapobiegać, niż potem zmagać się z zaistniałym problemem! Jeżeli nie chcesz, by zjadł ci wyjściowe buty, nie pozwól mu gryźć kapci - bo dla niego nie ma różnicy między jednym a drugim. Jeśli psiak nie będzie miał za młodu dostępu do rzeczy, które może pogryźć, to w starszym wieku do głowy mu nie przyjdzie, że mogą się one do tego nadawać.
Jak samemu się przygotować?
Konieczność merytorycznego przygotowania się na przyjęcie psa dotyczy szczególnie osób, którym brak doświadczenia w wychowywaniu czworonogów lub zdecydowały się na przedstawiciela rasy o zupełnie innych predyspozycjach niż ta, którą miały wcześniej. Kiedy kupujemy nowy sprzęt, zapoznajemy się z instrukcją obsługi. Kupując nowego psiaka, często nie zastanawiamy się, jak go „obsługiwać”. Dopiero gdy się pojawią problemy, w popłochu szukamy lekarstwa. Dlatego czytajmy i rozmawiajmy na ten temat z bardziej doświadczonymi od siebie osobami, zachowując jednak krytyczny dystans. Nawet jeśli poszczególne „instrukcje obsługi" będą się między sobą różnić, możemy wybrać tę, która wydaje się nam najbardziej wiarygodna. Jeszcze przed przybyciem szczeniaka do domu zapoznajmy się z ofertą okolicznych psich szkółek - bo gdy tylko malec zakończy szczepienia, warto zacząć z nim chodzić do psiego przedszkola. Można nawet wybrać się na zajęcia i ocenić, czy podoba się nam podejście instruktorów do uczniów - zarówno dwu-, jak i czworonożnych.
Pamiętajmy, że w wychowaniu pieska powinna brać udział cała rodzina (z wyjątkiem małych dzieci), ale jedna osoba musi wziąć na siebie odpowiedzialność za szkolenie. Wszyscy powinni postępować konsekwentnie, jednak, jak życie pokazuje, z tym bywa różnie...
Konieczność merytorycznego przygotowania się na przyjęcie psa dotyczy szczególnie osób, którym brak doświadczenia w wychowywaniu czworonogów lub zdecydowały się na przedstawiciela rasy o zupełnie innych predyspozycjach niż ta, którą miały wcześniej. Kiedy kupujemy nowy sprzęt, zapoznajemy się z instrukcją obsługi. Kupując nowego psiaka, często nie zastanawiamy się, jak go „obsługiwać”. Dopiero gdy się pojawią problemy, w popłochu szukamy lekarstwa. Dlatego czytajmy i rozmawiajmy na ten temat z bardziej doświadczonymi od siebie osobami, zachowując jednak krytyczny dystans. Nawet jeśli poszczególne „instrukcje obsługi" będą się między sobą różnić, możemy wybrać tę, która wydaje się nam najbardziej wiarygodna. Jeszcze przed przybyciem szczeniaka do domu zapoznajmy się z ofertą okolicznych psich szkółek - bo gdy tylko malec zakończy szczepienia, warto zacząć z nim chodzić do psiego przedszkola. Można nawet wybrać się na zajęcia i ocenić, czy podoba się nam podejście instruktorów do uczniów - zarówno dwu-, jak i czworonożnych.
Pamiętajmy, że w wychowaniu pieska powinna brać udział cała rodzina (z wyjątkiem małych dzieci), ale jedna osoba musi wziąć na siebie odpowiedzialność za szkolenie. Wszyscy powinni postępować konsekwentnie, jednak, jak życie pokazuje, z tym bywa różnie...
FAZY ROZWOJU SOCJALNEGO PSÓW
1. Noworodkowa (od urodzenia do ok. 2 tygodni) - szczeniaki głównie śpią i jedzą
2. Przejściowa (2-3 tygodnie) - zaczynają funkcjonować zmysły wzroku i słuchu, następują pierwsze interakcje z rodzeństwem
3. Socjalizacji (3-12 do 14 tygodni) - intensywne kontakty z matką i rodzeństwem, ewentualnie też z innymi członkami grupy; szczeniaki uczą się psiego języka, zasad komunikacji i nawiązywania kontaktów z ludźmi
4. Młodzieńcza (12-32 tygodnie, w praktyce nawet dłużej niż rok) - dalsza socjalizacja i wykształcanie zachowań społecznych
5. Dojrzałości płciowej (1-2 lata) - dalszy rozwój emocjonalny
JAK NAUCZYĆ SZCZENIĘ CZYSTOŚCI?
Jest na to tylko jeden sposób: nagradzać psiaka za załatwianie się we wskazanym miejscu (przed zakończeniem szczepień powinniśmy wyznaczyć je w domu - mogą to być kuweta lub stare gazety). Jeśli nie zdążymy go wyprowadzić lub zanieść w to miejsce na czas, możemy mieć pretensje tylko do siebie.
Skąd wiadomo, że ten czas nadszedł? Należy to robić po spaniu, po jedzeniu i gdy widzimy, że psiak się kręci i szuka miejsca (choć wtedy może być już za późno...). Domowy psi wychodek warto urządzić w pobliżu drzwi wyjściowych, aby potem łatwiej było przestawić psa na wychodzenie za potrzebą na dwór.
Uwaga! Wsadzanie psiego nosa w kałużę nie pomaga w nauce czystości, lecz tylko nerwicuje psa i pogłębia problem!
JAK PRZYZWYCZAIĆ PSA DO KLATKI?
Na początku drzwi do klatki muszą być cały czas otwarte. Do środka wrzucamy smakołyki i zabawki. Nie martwmy się, jeśli szczeniak nie wejdzie do klatki od razu - najpierw musi się oswoić z nowym meblem. Gdy jest już przyzwyczajony do swobodnego wchodzenia do klatki i miłego spędzania w niej czasu, zaczynamy zamykać drzwiczki - początkowo tylko na chwilę, potem na parę minut i coraz dłużej. Cały czas jednak mamy pupila na oku i nie dopuszczamy do sytuacji, w której byłby sfrustrowany zbyt długim przebywaniem w zamknięciu. Jeśli zachowuje się spokojnie, po otwarciu drzwiczek nagradzamy go ekstraprzysmakiem.
www.psy.pl
piątek, 8 listopada 2013
Szczęśliwy czy przestraszony? Patrz, jak pies macha ogonem
W badaniu przeprowadzonym przez Włochów wzięły udział 43 psy różnych ras. Pokazywano im nagrania wideo, na których ich pobratymcy machali ogonami i mierzono im tętno oraz badano aktywność mózgu.
Przeczytaj o psim ogonie
Co się okazało? Kiedy zwierzaki na nagraniach wideo machały ogonami bardziej w lewo, badane psy wyglądały na zaniepokojone, a ich serca zaczynały bić szybciej. Gdy oglądane zwierzaki machały bardziej w prawo ich pobratymcy biorący udział w eksperymencie byli spokojni i zrelaksowani.
Przeczytaj o psim ogonie
Co się okazało? Kiedy zwierzaki na nagraniach wideo machały ogonami bardziej w lewo, badane psy wyglądały na zaniepokojone, a ich serca zaczynały bić szybciej. Gdy oglądane zwierzaki machały bardziej w prawo ich pobratymcy biorący udział w eksperymencie byli spokojni i zrelaksowani.
A co się działo z mózgami czworonogów? Machanie ogonem w prawo powodowało, że u oglądającego taką scenę psa lewa półkula podejmowała działanie. I na odwrót: przy machaniu w lewo aktywowała się prawa półkula. Warto przy tym wiedzieć, że lewa półkula odpowiada za pozytywne uczucia, łagodność i spokój, prawa z kolei za zachowania związane z lękiem i depresją.
Włoscy naukowcy są zdania, że odkrycie to pomoże w pracy szkoleniowcom i lekarzom weterynarii.
Włoscy naukowcy są zdania, że odkrycie to pomoże w pracy szkoleniowcom i lekarzom weterynarii.
www.psy.pl
sobota, 26 października 2013
Kary bez wyrzutów sumienia
Szkolenie pozytywne większości właścicieli kojarzy się wyłącznie z nagradzaniem psa. Tymczasem nawet największe autorytety stosują czasem kary. Jak to robić, by psa czegoś nauczyć, a jednocześnie nie zepsuć więzi łączącej nas z nim?
Jaki błąd popełnia ta dziewczyna? Przede wszystkim nie ocenia co jakiś czas postępów szkoleniowych. Gdyby to robiła, już dawno poszukałaby skuteczniejszych metod...Większość osób uważa, że kara polega na zastosowaniu takiego bodźca, który wywoła strach lub ból (klaps, szarpnięcie smyczą). Jednak w teorii uczenia się definiowana jest ona nie jako konkretne działanie, lecz poprzez wpływ, jaki wywiera na zachowanie psa. Ma zmniejszyć prawdopodobieństwo wystąpienia w przyszłości niechcianego zachowania i obniżyć jego intensywność. Jeśli więc ono nie zanika, należy przestać karać psa w dotychczasowy sposób i zastanowić się, jaki popełniamy błąd.
| psy.pl |
W mojej okolicy mieszka dziewczyna, która ma suczkę rasy american staffordshire terrier. Dba o to, by jej pies miał dużo ruchu i co dzień znajduje czas na długie spacery nad jeziorem, zabiera też z sobą smakołyki. Jednak suczka wyprowadzana jest w łańcuszku zaciskowym, a zanim dojdzie do miejsca, w którym można ją spuścić ze smyczy, musi na niej przejść przez osiedle i minąć kilka skrzyżowań. Bardzo ciągnie i jej pani stara się pracować nad tym zachowaniem – gdy tylko pies napnie smycz, jest karcony szarpnięciem. Opiekunka postępuje tak już od roku, a zachowanie suczki tylko się pogarsza. Wykazuje ona również wiele objawów świadczących o przeżywaniu silnego stresu – jej ciało jest napięte, często się oblizuje, kątem oka obserwuje właścicielkę i kuli się na każdy jej gwałtowniejszy gest.
Jaki błąd popełnia ta dziewczyna? Przede wszystkim nie ocenia co jakiś czas postępów szkoleniowych. Gdyby to robiła, już dawno poszukałaby skuteczniejszych metod...Większość osób uważa, że kara polega na zastosowaniu takiego bodźca, który wywoła strach lub ból (klaps, szarpnięcie smyczą). Jednak w teorii uczenia się definiowana jest ona nie jako konkretne działanie, lecz poprzez wpływ, jaki wywiera na zachowanie psa. Ma zmniejszyć prawdopodobieństwo wystąpienia w przyszłości niechcianego zachowania i obniżyć jego intensywność. Jeśli więc ono nie zanika, należy przestać karać psa w dotychczasowy sposób i zastanowić się, jaki popełniamy błąd.
Kara zła
Istnieją dwa rodzaje działań, które wygaszają niepożądane zachowania. Pierwsze to środki wychowawcze popularnie nazywane karami lub metodami awersyjnymi, opierające się na zadawaniu psu bólu, sprawianiu, że czuje dyskomfort, lub straszeniu. Będą to na przykład wspomniany już klaps, krzyk, mówienie groźnym tonem czy szarpanie smyczy. Nie polecamy tego rodzaju metod, ponieważ obniżają one pewność siebie psa, niszczą jego zaufanie do przewodnika i wywołują lęki.
Istnieją dwa rodzaje działań, które wygaszają niepożądane zachowania. Pierwsze to środki wychowawcze popularnie nazywane karami lub metodami awersyjnymi, opierające się na zadawaniu psu bólu, sprawianiu, że czuje dyskomfort, lub straszeniu. Będą to na przykład wspomniany już klaps, krzyk, mówienie groźnym tonem czy szarpanie smyczy. Nie polecamy tego rodzaju metod, ponieważ obniżają one pewność siebie psa, niszczą jego zaufanie do przewodnika i wywołują lęki.
Kara dobra
Drugi rodzaj kar polega na umiejętnym manipulowaniu tymi elementami otoczenia, które pies w danej chwili postrzega jako cenne. Nie namawiam nikogo do odbierania mu za karę kości, ale możemy odebrać wiele innych rzeczy, jeśli zachowaniem zasłuży na karę – swoją uwagę, możliwość otrzymania smakołyku, pójścia na spacer lub pobawienia się z innymi psami. Tego rodzaju kary są o wiele bardziej humanitarne niż bicie czy straszenie i znacznie lepiej sprawdzają się w trakcie szkolenia. Wymagają jednak sporej kreatywności (musimy wiedzieć, czego nasz pies pragnie w danej chwili) i konsekwencji (by zrozumiał, że pozbawienie go jakiejś przyjemności jest wynikiem jego postępowania, a nie efektem zbiegu okoliczności). Prawidłowo zastosowana kara powinna przynieść widoczną zmianę w zachowaniu psa już za pierwszym, a maksymalnie za trzecim razem.
Drugi rodzaj kar polega na umiejętnym manipulowaniu tymi elementami otoczenia, które pies w danej chwili postrzega jako cenne. Nie namawiam nikogo do odbierania mu za karę kości, ale możemy odebrać wiele innych rzeczy, jeśli zachowaniem zasłuży na karę – swoją uwagę, możliwość otrzymania smakołyku, pójścia na spacer lub pobawienia się z innymi psami. Tego rodzaju kary są o wiele bardziej humanitarne niż bicie czy straszenie i znacznie lepiej sprawdzają się w trakcie szkolenia. Wymagają jednak sporej kreatywności (musimy wiedzieć, czego nasz pies pragnie w danej chwili) i konsekwencji (by zrozumiał, że pozbawienie go jakiejś przyjemności jest wynikiem jego postępowania, a nie efektem zbiegu okoliczności). Prawidłowo zastosowana kara powinna przynieść widoczną zmianę w zachowaniu psa już za pierwszym, a maksymalnie za trzecim razem.
psy.pl
niedziela, 29 września 2013
Świat pełen psów
Kraje arabskie: pies, zwierzę nieczyste
Arabskie obyczaje związane z psami mogą się wydać dziwne Europejczykowi. Choćby to, że czworonoga pod żadnym pozorem nie wolno wpuścić do domu. - Wynika to z zasad islamu, który uznaje psa za zwierzę nieczyste. Nie może mieć styczności z miejscem przeznaczonym do modlitwy i jedzenia - wyjaśnia Karim Abdul Aglany, Polak pochodzący z Iraku. - Kontakt z psimi wydzielinami (choćby śliną) i sierścią sprawia, że człowiek staje się nieczysty. Zanim więc przystąpi do modlitwy, musi się oczyścić, obmyć - dodaje. Toteż chociaż przy wielu arabskich domach żyją psy, nigdy nie wchodzą do środka. Ich miejsce to ogród. - Mój bratanek ma w Damaszku swego ulubionego czworonoga - opowiada Farid Omari, Polak syryjskiego pochodzenia. - Kilka razy próbował go wprowadzić do domu, ale ojciec stanowczo mu tego zabronił.
Arabskie obyczaje związane z psami mogą się wydać dziwne Europejczykowi. Choćby to, że czworonoga pod żadnym pozorem nie wolno wpuścić do domu. - Wynika to z zasad islamu, który uznaje psa za zwierzę nieczyste. Nie może mieć styczności z miejscem przeznaczonym do modlitwy i jedzenia - wyjaśnia Karim Abdul Aglany, Polak pochodzący z Iraku. - Kontakt z psimi wydzielinami (choćby śliną) i sierścią sprawia, że człowiek staje się nieczysty. Zanim więc przystąpi do modlitwy, musi się oczyścić, obmyć - dodaje. Toteż chociaż przy wielu arabskich domach żyją psy, nigdy nie wchodzą do środka. Ich miejsce to ogród. - Mój bratanek ma w Damaszku swego ulubionego czworonoga - opowiada Farid Omari, Polak syryjskiego pochodzenia. - Kilka razy próbował go wprowadzić do domu, ale ojciec stanowczo mu tego zabronił.
Takie podejście nie oznacza wcale, że muzułmanie mogą psa źle traktować. - Znęcanie się nad zwierzęciem to grzech - zaznacza Karim Abdul Aglany. Dodaje, że dla wielu Arabów pies jest prawdziwym przyjacielem. Przytacza historię sprzed trzech wieków, która miała się przydarzyć beduińskiemu poecie Abdullahowi al Farydowi. Zachorował na czarną ospę, więc zgodnie z panującym zwyczajem bliscy zaopatrzyli go w jedzenie i zostawili samemu sobie, by nie zaraził innych. Został z nim tylko ukochany pies Sir. Leżał przy swoim panu i wylizywał jego chorą skórę. Abdullah wyzdrowiał, ale jego wierny towarzysz zmarł. Poeta poświęcił mu wiele wierszy, w których zwracał się do swojego psa przyjaciela „bracie”. To bardzo znana historia - zapewnia Karim. Co ciekawe, koty bez żadnych przeszkód mogą się poruszać po muzułmańskim domu. Tyle że one są uznawane za zwierzęta święte...
Korea: małe psy starszych pań
Pomocą w pilnowaniu stada i obejścia służą psy na koreańskiej prowincji. - W dużych miastach ludzie często trzymają psy w domach, ale wyłącznie małe rasy - mówi Magda Jeong, tłumaczka języka koreańskiego i żona Koreańczyka. Ozdabia się je kokardami, kupuje śmieszne ubranka. Ich właścicielkami są zwykle starsze panie.
Mężczyzna z psem na ulicy to rzadki widok. Psy są tu drogie, więc nikt nie pozwala sobie na ich złe traktowanie. A jeśli już coś takiego się zdarzy, jest to piętnowane w mediach i surowo karane. Co ciekawe, dla przeciętnego Koreańczyka wystawa psów to egzotyka.
Pomocą w pilnowaniu stada i obejścia służą psy na koreańskiej prowincji. - W dużych miastach ludzie często trzymają psy w domach, ale wyłącznie małe rasy - mówi Magda Jeong, tłumaczka języka koreańskiego i żona Koreańczyka. Ozdabia się je kokardami, kupuje śmieszne ubranka. Ich właścicielkami są zwykle starsze panie.
Mężczyzna z psem na ulicy to rzadki widok. Psy są tu drogie, więc nikt nie pozwala sobie na ich złe traktowanie. A jeśli już coś takiego się zdarzy, jest to piętnowane w mediach i surowo karane. Co ciekawe, dla przeciętnego Koreańczyka wystawa psów to egzotyka.
Mongolia: nie głaszczą, ale i się nie znęcają
Czy pies może nie mieć imienia? Pytanie tylko z pozoru absurdalne. Jeśli bowiem zwierzak jest mieszkańcem mongolskiego stepu, zwykle nikt mu go nie nadaje. - Poza tym Mongoł nie mówi: „To mój pies”. Tak powie tylko o koniu, bo tam koń jest prawdziwym przyjacielem - mówi Agata Janyszek, która podróżowała konno po Mongolii. - Mieszkańcy Mongolii nie głaszczą też psów, a ich dzieci się z nimi nie bawią . No i pies nie ma prawa wejść do domu. Ale też nikt się tam nad nim nie znęca.
Obok jurty krąży zwykle kilka psów. Mongołowie pozwalają im na to, bo psy - zwykle o umaszczeniu podobnym do umaszczenia wilków - pomagają im zapędzać stada zwierząt domowych i są znakomitymi stróżami. W zamian za to co rano gospodyni wyrzuca im przed jurtę resztki jedzenia. Zwykle jednak żywią się padliną lub tym, co uda im się upolować. - Nam w podróży też towarzyszył taki pies, a właściwie suka, którą nazwałam Burkina - opowiada Agata Janyszek. - Podeszła do nas, gdy kupowaliśmy konie. Pogłaskałam ją, nakarmiłam i już została. Mongołowie bardzo się dziwili, że my, Polacy, traktujemy psa prawie jak człowieka.
Czy pies może nie mieć imienia? Pytanie tylko z pozoru absurdalne. Jeśli bowiem zwierzak jest mieszkańcem mongolskiego stepu, zwykle nikt mu go nie nadaje. - Poza tym Mongoł nie mówi: „To mój pies”. Tak powie tylko o koniu, bo tam koń jest prawdziwym przyjacielem - mówi Agata Janyszek, która podróżowała konno po Mongolii. - Mieszkańcy Mongolii nie głaszczą też psów, a ich dzieci się z nimi nie bawią . No i pies nie ma prawa wejść do domu. Ale też nikt się tam nad nim nie znęca.
Obok jurty krąży zwykle kilka psów. Mongołowie pozwalają im na to, bo psy - zwykle o umaszczeniu podobnym do umaszczenia wilków - pomagają im zapędzać stada zwierząt domowych i są znakomitymi stróżami. W zamian za to co rano gospodyni wyrzuca im przed jurtę resztki jedzenia. Zwykle jednak żywią się padliną lub tym, co uda im się upolować. - Nam w podróży też towarzyszył taki pies, a właściwie suka, którą nazwałam Burkina - opowiada Agata Janyszek. - Podeszła do nas, gdy kupowaliśmy konie. Pogłaskałam ją, nakarmiłam i już została. Mongołowie bardzo się dziwili, że my, Polacy, traktujemy psa prawie jak człowieka.
Angola: nie ma bud, bo jest ciepło
W afrykańskiej Angoli ludzie na wsi mają zwykle średniej wielkości psy. Chodzą z nimi na polowania i wspólnie pilnują stad zwierząt hodowlanych. - Gdybyś chciał skrzywdzić takiego psa, pewnie to oni zrobiliby ci krzywdę - ostrzega Salvador Diogo, który wychował się w tym kraju. Uważa, że ludzi i psy łączy w Angoli swoista przyjaźń - inna jednak niż w Europie.
W miastach psy mają zwykle ludzie zamożni - najczęściej owczarki niemieckie, które przywożą z Europy.
Wiejskie i miejskie psy łączy to, że nie sypiają w domu, lecz na podwórzu. - Ale nikt nie stawia im tam bud, bo w moim kraju jest ciepło - śmieje się Salvador Diogo. - Psy mogą jednak wejść do środka, by się schronić przed słońcem - zapewnia. Dodaje, że rzadko się spotyka czworonogi bezpańskie.
W afrykańskiej Angoli ludzie na wsi mają zwykle średniej wielkości psy. Chodzą z nimi na polowania i wspólnie pilnują stad zwierząt hodowlanych. - Gdybyś chciał skrzywdzić takiego psa, pewnie to oni zrobiliby ci krzywdę - ostrzega Salvador Diogo, który wychował się w tym kraju. Uważa, że ludzi i psy łączy w Angoli swoista przyjaźń - inna jednak niż w Europie.
W miastach psy mają zwykle ludzie zamożni - najczęściej owczarki niemieckie, które przywożą z Europy.
Wiejskie i miejskie psy łączy to, że nie sypiają w domu, lecz na podwórzu. - Ale nikt nie stawia im tam bud, bo w moim kraju jest ciepło - śmieje się Salvador Diogo. - Psy mogą jednak wejść do środka, by się schronić przed słońcem - zapewnia. Dodaje, że rzadko się spotyka czworonogi bezpańskie.
Ameryka Południowa: bezdomność to codzienność
Ci, którzy odwiedzają ten kontynent, opowiadają, że pies bezdomny to tam codzienność. - One żyją jakby obok ludzi, nie mają swojego pana. Mnóstwo takich zwierząt spotkałam szczególnie w biedniejszych krajach, takich jak Boliwia czy Peru - opowiada Katarzyna Ingielewicz, która wraz z mężem odbyła wiele podróży w tamte strony. - Nigdy nie widzieliśmy tam psa na smyczy. Zdarzało się to natomiast w nieco bogatszych krajach, takich jak Brazylia czy Meksyk.
Wojciech, mąż Katarzyny, dodaje, że w Brazylii zaintrygowała go jedna rzecz. - W wielu centrach handlowych widzieliśmy salony dla psów. Właściciele zostawiali je tam i szli na zakupy, a pies był czesany, miał przycinane pazurki - opowiada. Generalnie jednak na ulicach południowoamerykańskich miast króluje widok bezpańskich zwierząt.
Ci, którzy odwiedzają ten kontynent, opowiadają, że pies bezdomny to tam codzienność. - One żyją jakby obok ludzi, nie mają swojego pana. Mnóstwo takich zwierząt spotkałam szczególnie w biedniejszych krajach, takich jak Boliwia czy Peru - opowiada Katarzyna Ingielewicz, która wraz z mężem odbyła wiele podróży w tamte strony. - Nigdy nie widzieliśmy tam psa na smyczy. Zdarzało się to natomiast w nieco bogatszych krajach, takich jak Brazylia czy Meksyk.
Wojciech, mąż Katarzyny, dodaje, że w Brazylii zaintrygowała go jedna rzecz. - W wielu centrach handlowych widzieliśmy salony dla psów. Właściciele zostawiali je tam i szli na zakupy, a pies był czesany, miał przycinane pazurki - opowiada. Generalnie jednak na ulicach południowoamerykańskich miast króluje widok bezpańskich zwierząt.
Rosja oraz wschód i południe Europy: rzadki widok - pies na smyczy
Bezdomność czworonogów to wielki problem wschodnich sąsiadów Polski. - Zarówno w Rosji, jak i na Ukrainie często widuję watahy bezpańskich psów. Zwykle żywią się w śmietnikach - opowiada Jarosław Sztejnwald, który pracuje na Wschodzie. Mówi, że raczej rzadko można tam spotkać ludzi z psami na smyczy. - Zdarza się to w dużych miastach. Niedawno widziałem w Kijowie mężczyznę, który bawił się z owczarkiem niemieckim w parku. Ale to odosobniony przypadek - zaznacza.
Zdecydowanie więcej psów domowych jest w Bułgarii. - Przed przemianami ustrojowymi mało który mieszkaniec miasta trzymał psa w domu. Dużo było ich za to na wsi, gdzie pomagały w doglądaniu pasących się stad - mówi pochodzący z Bułgarii wrocławianin Evgenij Genev. - Wraz z przemianami ludzie z miast zaczęli kupować psy. Ale byli do tego nieprzygotowani mentalnie. Gdy im się znudziły, wyrzucali je z domów - twierdzi. Teraz po ulicach stolicy Bułgarii wałęsa się wiele psów. Władze postanowiły je wyłapać, umieścić w schroniskach i wysterylizować.
Bezdomność czworonogów to wielki problem wschodnich sąsiadów Polski. - Zarówno w Rosji, jak i na Ukrainie często widuję watahy bezpańskich psów. Zwykle żywią się w śmietnikach - opowiada Jarosław Sztejnwald, który pracuje na Wschodzie. Mówi, że raczej rzadko można tam spotkać ludzi z psami na smyczy. - Zdarza się to w dużych miastach. Niedawno widziałem w Kijowie mężczyznę, który bawił się z owczarkiem niemieckim w parku. Ale to odosobniony przypadek - zaznacza.
Zdecydowanie więcej psów domowych jest w Bułgarii. - Przed przemianami ustrojowymi mało który mieszkaniec miasta trzymał psa w domu. Dużo było ich za to na wsi, gdzie pomagały w doglądaniu pasących się stad - mówi pochodzący z Bułgarii wrocławianin Evgenij Genev. - Wraz z przemianami ludzie z miast zaczęli kupować psy. Ale byli do tego nieprzygotowani mentalnie. Gdy im się znudziły, wyrzucali je z domów - twierdzi. Teraz po ulicach stolicy Bułgarii wałęsa się wiele psów. Władze postanowiły je wyłapać, umieścić w schroniskach i wysterylizować.
Niemcy: sąsiad doniesie, że bijesz psa
W Niemczech problem wałęsania się psów praktycznie został rozwiązany. - Jeśli gdzieś pojawia się bezpański pies, łapie go policja. Potem wspólnie z organizacjami ochrony zwierząt stara się odnaleźć jego właściciela - mówi Rainer Sachs, pracownik konsulatu Niemiec we Wrocławiu. - Jeśli się okaże, że wyrzucił psa, czeka go surowa kara. Najczęściej jednak jeśli ktoś nie może się już opiekować zwierzęciem, sam szuka mu nowego domu - opowiada.
Niemcy traktują czworonogi wręcz kultowo. - Około 50 proc. rodzin ma psy. Dla wielu osób są one bliższe niż rodzina. Przynajmniej nigdy się nie kłócą - śmieje się Sachs. Dodaje, że incydentalne przypadki znęcania się nad zwierzętami są ostro piętnowane. Gdy ktoś bije psa, może być pewien, że sąsiedzi zawiadomią o tym policję. Kara jest nieunikniona. Nie ominie również tych, którzy unikaliby płacenia podatku za psa czy sprzątania po nim. - Ale takie sytuacje właściwie się nie zdarzają. Ludzie mają to we krwi - zapewnia. Psy mogą się tam pojawiać w miejscach publicznych. W wielu domach towarowych czy restauracjach są ustawione specjalne miseczki, w których znajdą świeżą wodę i jedzenie.
W Niemczech problem wałęsania się psów praktycznie został rozwiązany. - Jeśli gdzieś pojawia się bezpański pies, łapie go policja. Potem wspólnie z organizacjami ochrony zwierząt stara się odnaleźć jego właściciela - mówi Rainer Sachs, pracownik konsulatu Niemiec we Wrocławiu. - Jeśli się okaże, że wyrzucił psa, czeka go surowa kara. Najczęściej jednak jeśli ktoś nie może się już opiekować zwierzęciem, sam szuka mu nowego domu - opowiada.
Niemcy traktują czworonogi wręcz kultowo. - Około 50 proc. rodzin ma psy. Dla wielu osób są one bliższe niż rodzina. Przynajmniej nigdy się nie kłócą - śmieje się Sachs. Dodaje, że incydentalne przypadki znęcania się nad zwierzętami są ostro piętnowane. Gdy ktoś bije psa, może być pewien, że sąsiedzi zawiadomią o tym policję. Kara jest nieunikniona. Nie ominie również tych, którzy unikaliby płacenia podatku za psa czy sprzątania po nim. - Ale takie sytuacje właściwie się nie zdarzają. Ludzie mają to we krwi - zapewnia. Psy mogą się tam pojawiać w miejscach publicznych. W wielu domach towarowych czy restauracjach są ustawione specjalne miseczki, w których znajdą świeżą wodę i jedzenie.
Austria: z psem do kina i do szkoły
Austriacy niechętnie rozstają się z psami nawet na parę godzin. - W każdy pierwszy czwartek miesiąca w kinie Admiral w Wiedniu organizuje się Doggy Day - seanse, na które można zabrać psa. W korytarzu stoją miski i kojce, a do biletu dołączany jest woreczek z łakociami dla pieska. To kino dla tych, którzy cierpią, gdy ich pies zostaje sam w domu - mówi Arkadiusz Rusowicz, Polak mieszkający w Wiedniu. Opowiada też o niezwykłych lekcjach dla dzieci. - Na zajęcia w przedszkolach i szkołach przyprowadza się psy. Po to, by dzieci poznały zwierzę, jego potrzeby i obyczaje, oraz dowiedziały się, jak z nim postępować.
Austriacy niechętnie rozstają się z psami nawet na parę godzin. - W każdy pierwszy czwartek miesiąca w kinie Admiral w Wiedniu organizuje się Doggy Day - seanse, na które można zabrać psa. W korytarzu stoją miski i kojce, a do biletu dołączany jest woreczek z łakociami dla pieska. To kino dla tych, którzy cierpią, gdy ich pies zostaje sam w domu - mówi Arkadiusz Rusowicz, Polak mieszkający w Wiedniu. Opowiada też o niezwykłych lekcjach dla dzieci. - Na zajęcia w przedszkolach i szkołach przyprowadza się psy. Po to, by dzieci poznały zwierzę, jego potrzeby i obyczaje, oraz dowiedziały się, jak z nim postępować.
Dania: jamniki królowej
Zdaniem Marii Keller, honorowego konsula Królestwa Danii we Wrocławiu, to, jak zwierzęta traktują Skandynawowie, powinno być wzorem dla wszystkich. Nie wolno tam puszczać psa luzem ani dopuścić do tego, by komukolwiek zrobił krzywdę. Keller twierdzi, że nigdy nie widziała w Danii bezpańskiego, chodzącego luzem czworonoga. Takie zwierzę natychmiast trafia do schroniska. Równie wielką rzadkością są psy ras uznawanych za groźne. - Widziałam takiego tylko raz. Zwykle Duńczycy mają labradory lub goldeny. Sporo jest też jamników, bo takie psy ma duńska królowa Małgorzata II. Poddani ją naśladują - śmieje się konsul Keller. W skandynawskim podejściu do czworonogów na uwagę zasługują jeszcze dwie rzeczy. - Duńscy rolnicy, w przeciwieństwie do swoich kolegów z innych krajów, nie mają w obejściach psów stróżujących. Poza tym wszystkie duńskie psy są bardzo... ciche. Od małości uczy się je, by nie jazgotały - tłumaczy Keller. I dodaje, że psy mają w Skandynawii wyłącznie ci, których na to stać. - To jest zawsze decyzja przemyślana - wyjaśnia. Bo kupno psa, jego utrzymanie i szkolenie są kosztowne.
Zdaniem Marii Keller, honorowego konsula Królestwa Danii we Wrocławiu, to, jak zwierzęta traktują Skandynawowie, powinno być wzorem dla wszystkich. Nie wolno tam puszczać psa luzem ani dopuścić do tego, by komukolwiek zrobił krzywdę. Keller twierdzi, że nigdy nie widziała w Danii bezpańskiego, chodzącego luzem czworonoga. Takie zwierzę natychmiast trafia do schroniska. Równie wielką rzadkością są psy ras uznawanych za groźne. - Widziałam takiego tylko raz. Zwykle Duńczycy mają labradory lub goldeny. Sporo jest też jamników, bo takie psy ma duńska królowa Małgorzata II. Poddani ją naśladują - śmieje się konsul Keller. W skandynawskim podejściu do czworonogów na uwagę zasługują jeszcze dwie rzeczy. - Duńscy rolnicy, w przeciwieństwie do swoich kolegów z innych krajów, nie mają w obejściach psów stróżujących. Poza tym wszystkie duńskie psy są bardzo... ciche. Od małości uczy się je, by nie jazgotały - tłumaczy Keller. I dodaje, że psy mają w Skandynawii wyłącznie ci, których na to stać. - To jest zawsze decyzja przemyślana - wyjaśnia. Bo kupno psa, jego utrzymanie i szkolenie są kosztowne.
Norwegia: lato na smyczy
W Norwegii, gdzie od ponad 20 lat mieszka Wojciech Błażejewski, hodowca jamników szorstkowłosych, zdarzają się miejsca, w których nie wolno hodować psów. - Tak jest w blokach spółdzielni mieszkaniowych. Możesz się tam wprowadzić z psem - zgodzą się na to ze względów humanitarnych, ale nie możesz, mieszkając tam, kupić sobie zwierzaka - mówi Błażejewski. Obowiązuje też inne ograniczenie - od kwietnia do połowy sierpnia w wielu miejscach nie wolno spuszczać psa ze smyczy. Każdy czworonóg pozbawiony opieki jest łapany i zawożony do schroniska. - Kiedy mój pies uciekł w czasie polowania i tam trafił, musiałem potem sporo zapłacić za zaopiekowanie się nim - mówi Błażejewski. Dodaje, że trzeba też dbać, by pies szczekaniem nie zakłócał spokoju, bo grożą za to kary.
W Norwegii, gdzie od ponad 20 lat mieszka Wojciech Błażejewski, hodowca jamników szorstkowłosych, zdarzają się miejsca, w których nie wolno hodować psów. - Tak jest w blokach spółdzielni mieszkaniowych. Możesz się tam wprowadzić z psem - zgodzą się na to ze względów humanitarnych, ale nie możesz, mieszkając tam, kupić sobie zwierzaka - mówi Błażejewski. Obowiązuje też inne ograniczenie - od kwietnia do połowy sierpnia w wielu miejscach nie wolno spuszczać psa ze smyczy. Każdy czworonóg pozbawiony opieki jest łapany i zawożony do schroniska. - Kiedy mój pies uciekł w czasie polowania i tam trafił, musiałem potem sporo zapłacić za zaopiekowanie się nim - mówi Błażejewski. Dodaje, że trzeba też dbać, by pies szczekaniem nie zakłócał spokoju, bo grożą za to kary.
Kanada: prawo do szczekania
W kraju, który dbałość o prawa czworonogów doprowadził do perfekcji, pies ma zastrzeżone nawet prawo do szczekania w dzień i w nocy. - Posiadanie psa w Kanadzie to wynik przemyślanej decyzji. Nie ma tu miejsca na chwilowy kaprys - podkreśla Marta Wiercigroch, która wiele czasu spędziła w Kanadzie. Miłość do zwierząt trzeba w Toronto udowodnić. Należy zdobyć licencję na posiadanie psa i udowodnić, że dom jest przygotowany na jego przyjęcie. Każdy pies ma imię i nazwisko (swojego właściciela) i pod tym ostatnim jest ewidencjonowany. Opiekunowi regularnie przypomina się o konieczności wykonania szczepień lub badań. W domu wolno mieć co najwyżej trzy psy, i to nie każdej rasy. Wszystko po to, by pies i człowiek mogli się świadomie cieszyć swoją przyjaźnią.
W kraju, który dbałość o prawa czworonogów doprowadził do perfekcji, pies ma zastrzeżone nawet prawo do szczekania w dzień i w nocy. - Posiadanie psa w Kanadzie to wynik przemyślanej decyzji. Nie ma tu miejsca na chwilowy kaprys - podkreśla Marta Wiercigroch, która wiele czasu spędziła w Kanadzie. Miłość do zwierząt trzeba w Toronto udowodnić. Należy zdobyć licencję na posiadanie psa i udowodnić, że dom jest przygotowany na jego przyjęcie. Każdy pies ma imię i nazwisko (swojego właściciela) i pod tym ostatnim jest ewidencjonowany. Opiekunowi regularnie przypomina się o konieczności wykonania szczepień lub badań. W domu wolno mieć co najwyżej trzy psy, i to nie każdej rasy. Wszystko po to, by pies i człowiek mogli się świadomie cieszyć swoją przyjaźnią.
fot i tekst: www.psy.pl
Subskrybuj:
Posty (Atom)