Tłumacz

sobota, 26 października 2013

Kary bez wyrzutów sumienia

Szkolenie pozytywne większości właścicieli kojarzy się wyłącznie z nagradzaniem psa. Tymczasem nawet największe autorytety stosują czasem kary. Jak to robić, by psa czegoś nauczyć, a jednocześnie nie zepsuć więzi łączącej nas z nim?

psy.pl
W mojej okolicy mieszka dziewczyna, która ma suczkę rasy american staffordshire terrier. Dba o to, by jej pies miał dużo ruchu i co dzień znajduje czas na długie spacery nad jeziorem, zabiera też z sobą smakołyki. Jednak suczka wyprowadzana jest w łańcuszku zaciskowym, a zanim dojdzie do miejsca, w którym można ją spuścić ze smyczy, musi na niej przejść przez osiedle i minąć kilka skrzyżowań. Bardzo ciągnie i jej pani stara się pracować nad tym zachowaniem – gdy tylko pies napnie smycz, jest karcony szarpnięciem. Opiekunka postępuje tak już od roku, a zachowanie suczki tylko się pogarsza. Wykazuje ona również wiele objawów świadczących o przeżywaniu silnego stresu – jej ciało jest napięte, często się oblizuje, kątem oka obserwuje właścicielkę i kuli się na każdy jej gwałtowniejszy gest.

Jaki błąd popełnia ta dziewczyna? Przede wszystkim nie ocenia co jakiś czas postępów szkoleniowych. Gdyby to robiła, już dawno poszukałaby  skuteczniejszych metod...Większość osób uważa, że kara polega na zastosowaniu takiego bodźca, który wywoła strach lub ból (klaps, szarpnięcie smyczą). Jednak w teorii uczenia się definiowana jest ona nie jako konkretne działanie, lecz poprzez wpływ, jaki wywiera na zachowanie psa. Ma zmniejszyć prawdopodobieństwo wystąpienia w przyszłości niechcianego zachowania i obniżyć jego intensywność. Jeśli więc ono nie zanika, należy przestać karać psa w dotychczasowy sposób i zastanowić się, jaki popełniamy błąd.
Kara zła
Istnieją dwa rodzaje działań, które wygaszają niepożądane zachowania. Pierwsze to środki wychowawcze popularnie nazywane karami lub metodami awersyjnymi, opierające się na zadawaniu psu bólu, sprawianiu, że czuje dyskomfort, lub straszeniu. Będą to na przykład wspomniany już klaps, krzyk, mówienie groźnym tonem czy szarpanie smyczy. Nie polecamy tego rodzaju metod, ponieważ obniżają one pewność siebie psa, niszczą jego zaufanie do przewodnika i wywołują lęki.
Kara dobra
Drugi rodzaj kar polega na umiejętnym manipulowaniu tymi elementami otoczenia, które pies w danej chwili postrzega jako cenne. Nie namawiam nikogo do odbierania mu za karę kości, ale możemy odebrać wiele innych rzeczy, jeśli zachowaniem zasłuży na karę – swoją uwagę, możliwość otrzymania smakołyku, pójścia na spacer lub pobawienia się z innymi psami. Tego rodzaju kary są o wiele bardziej humanitarne niż bicie czy straszenie i znacznie lepiej sprawdzają się w trakcie szkolenia. Wymagają jednak sporej kreatywności (musimy wiedzieć, czego nasz pies pragnie w danej chwili) i konsekwencji (by zrozumiał, że pozbawienie go jakiejś przyjemności jest wynikiem jego postępowania, a nie efektem zbiegu okoliczności). Prawidłowo zastosowana kara powinna przynieść widoczną zmianę w zachowaniu psa już za pierwszym, a maksymalnie za trzecim razem.

psy.pl

niedziela, 29 września 2013

Świat pełen psów

Przyjaźń psa z człowiekiem niejedno ma imię.

Kraje arabskie: pies, zwierzę nieczyste
Arabskie o
byczaje związane z psami mogą się wydać dziwne Europejczykowi. Choćby to, że czworonoga pod żadnym pozorem nie wolno wpuścić do domu. - Wynika to z zasad islamu, który uznaje psa za zwierzę nieczyste. Nie może mieć styczności z miejscem przeznaczonym do modlitwy i jedzenia - wyjaśnia Karim Abdul Aglany, Polak pochodzący z Iraku. - Kontakt z psimi wydzielinami (choćby śliną) i sierścią sprawia, że człowiek staje się nieczysty. Zanim więc przystąpi do modlitwy, musi się oczyścić, obmyć - dodaje. Toteż chociaż przy wielu arabskich domach żyją psy, nigdy nie wchodzą do środka. Ich miejsce to ogród. - Mój bratanek ma w Damaszku swego ulubionego czworonoga - opowiada Farid Omari, Polak syryjskiego pochodzenia. - Kilka razy próbował go wprowadzić do                                                         domu, ale ojciec stanowczo mu tego zabronił.

Takie podejście nie oznacza wcale, że muzułmanie mogą psa źle traktować. - Znęcanie się nad zwierzęciem to grzech - zaznacza Karim Abdul Aglany. Dodaje, że dla wielu Arabów pies jest prawdziwym przyjacielem. Przytacza historię sprzed trzech wieków, która miała się przydarzyć beduińskiemu poecie Abdullahowi al Farydowi. Zachorował na czarną ospę, więc zgodnie z panującym zwyczajem bliscy zaopatrzyli go w jedzenie i zostawili samemu sobie, by nie zaraził innych. Został z nim tylko ukochany pies Sir. Leżał przy swoim panu i wylizywał jego chorą skórę. Abdullah wyzdrowiał, ale jego wierny towarzysz zmarł. Poeta poświęcił mu wiele wierszy, w których zwracał się do swojego psa przyjaciela „bracie”. To bardzo znana historia - zapewnia Karim. Co ciekawe, koty bez żadnych przeszkód mogą się poruszać po muzułmańskim domu. Tyle że one są uznawane za zwierzęta święte...

Korea: małe psy starszych pań
Pomocą w pilnowaniu stada i obejścia służą psy na koreańskiej prowincji. - W dużych miastach ludzie często trzymają psy w domach, ale wyłącznie małe rasy - mówi Magda Jeong, tłumaczka języka koreańskiego i żona Koreańczyka. Ozdabia się je kokardami, kupuje śmieszne ubranka. Ich właścicielkami są zwykle starsze panie.

Mężczyzna z psem na ulicy to rzadki widok. Psy są tu drogie, więc nikt nie pozwala sobie na ich złe traktowanie. A jeśli już coś takiego się zdarzy, jest to piętnowane w mediach i surowo karane. Co ciekawe, dla przeciętnego Koreańczyka wystawa psów to egzotyka.

Mongolia: nie głaszczą, ale i się nie znęcają
Czy pies może nie mieć imienia? Pytanie tylko z pozoru absurdalne. Jeśli bowiem zwierzak jest mieszkańcem mongolskiego stepu, zwykle nikt mu go nie nadaje. - Poza tym Mongoł nie mówi: „To mój pies”. Tak powie tylko o koniu, bo tam koń jest prawdziwym przyjacielem - mówi Agata Janyszek, która podróżowała konno po Mongolii. - Mieszkańcy Mongolii nie głaszczą też psów, a ich dzieci się z nimi nie bawią . No i pies nie ma prawa wejść do domu. Ale też nikt się tam nad nim nie znęca.

Obok jurty krąży zwykle kilka psów. Mongołowie pozwalają im na to, bo psy - zwykle o umaszczeniu podobnym do umaszczenia wilków - pomagają im zapędzać stada zwierząt domowych i są znakomitymi stróżami. W zamian za to co rano gospodyni wyrzuca im przed jurtę resztki jedzenia. Zwykle jednak żywią się padliną lub tym, co uda im się upolować. - Nam w podróży też towarzyszył taki pies, a właściwie suka, którą nazwałam Burkina - opowiada Agata Janyszek. - Podeszła do nas, gdy kupowaliśmy konie. Pogłaskałam ją, nakarmiłam i już została. Mongołowie bardzo się dziwili, że my, Polacy, traktujemy psa prawie jak człowieka.

Angola: nie ma bud, bo jest ciepło
W afrykańskiej Angoli ludzie na wsi mają zwykle średniej wielkości psy. Chodzą z nimi na polowania i wspólnie pilnują stad zwierząt hodowlanych. - Gdybyś chciał skrzywdzić takiego psa, pewnie to oni zrobiliby ci krzywdę - ostrzega Salvador Diogo, który wychował się w tym kraju. Uważa, że ludzi i psy łączy w Angoli swoista przyjaźń - inna jednak niż w Europie.

W miastach psy mają zwykle ludzie zamożni - najczęściej owczarki niemieckie, które przywożą z Europy.

Wiejskie i miejskie psy łączy to, że nie sypiają w domu, lecz na podwórzu. - Ale nikt nie stawia im tam bud, bo w moim kraju jest ciepło - śmieje się Salvador Diogo. - Psy mogą jednak wejść do środka, by się schronić przed słońcem - zapewnia. Dodaje, że rzadko się spotyka czworonogi bezpańskie.

Ameryka Południowa: bezdomność to codzienność
Ci, którzy odwiedzają ten kontynent, opowiadają, że pies bezdomny to tam codzienność. - One żyją jakby obok ludzi, nie mają swojego pana. Mnóstwo takich zwierząt spotkałam szczególnie w biedniejszych krajach, takich jak Boliwia czy Peru - opowiada Katarzyna Ingielewicz, która wraz z mężem odbyła wiele podróży w tamte strony. - Nigdy nie widzieliśmy tam psa na smyczy. Zdarzało się to natomiast w nieco bogatszych krajach, takich jak Brazylia czy Meksyk.

Wojciech, mąż Katarzyny, dodaje, że w Brazylii zaintrygowała go jedna rzecz. - W wielu centrach handlowych widzieliśmy salony dla psów. Właściciele zostawiali je tam i szli na zakupy, a pies był czesany, miał przycinane pazurki - opowiada. Generalnie jednak na ulicach południowoamerykańskich miast króluje widok bezpańskich zwierząt.

Rosja oraz wschód i południe Europy: rzadki widok - pies na smyczy
Bezdomność czworonogów to wielki problem wschodnich sąsiadów Polski. - Zarówno w Rosji, jak i na Ukrainie często widuję watahy bezpańskich psów. Zwykle żywią się w śmietnikach - opowiada Jarosław Sztejnwald, który pracuje na Wschodzie. Mówi, że raczej rzadko można tam spotkać ludzi z psami na smyczy. - Zdarza się to w dużych miastach. Niedawno widziałem w Kijowie mężczyznę, który bawił się z owczarkiem niemieckim w parku. Ale to odosobniony przypadek - zaznacza.

Zdecydowanie więcej psów domowych jest w Bułgarii. - Przed przemianami ustrojowymi mało który mieszkaniec miasta trzymał psa w domu. Dużo było ich za to na wsi, gdzie pomagały w doglądaniu pasących się stad - mówi pochodzący z Bułgarii wrocławianin Evgenij Genev. - Wraz z przemianami ludzie z miast zaczęli kupować psy. Ale byli do tego nieprzygotowani mentalnie. Gdy im się znudziły, wyrzucali je z domów - twierdzi. Teraz po ulicach stolicy Bułgarii wałęsa się wiele psów. Władze postanowiły je wyłapać, umieścić w schroniskach i wysterylizować.

Niemcy: sąsiad doniesie, że bijesz psa
W Niemczech problem wałęsania się psów praktycznie został rozwiązany. - Jeśli gdzieś pojawia się bezpański pies, łapie go policja. Potem wspólnie z organizacjami ochrony zwierząt stara się odnaleźć jego właściciela - mówi Rainer Sachs, pracownik konsulatu Niemiec we Wrocławiu. - Jeśli się okaże, że wyrzucił psa, czeka go surowa kara. Najczęściej jednak jeśli ktoś nie może się już opiekować zwierzęciem, sam szuka mu nowego domu - opowiada.

Niemcy traktują czworonogi wręcz kultowo. - Około 50 proc. rodzin ma psy. Dla wielu osób są one bliższe niż rodzina. Przynajmniej nigdy się nie kłócą - śmieje się Sachs. Dodaje, że incydentalne przypadki znęcania się nad zwierzętami są ostro piętnowane. Gdy ktoś bije psa, może być pewien, że sąsiedzi zawiadomią o tym policję. Kara jest nieunikniona. Nie ominie również tych, którzy unikaliby płacenia podatku za psa czy sprzątania po nim. - Ale takie sytuacje właściwie się nie zdarzają. Ludzie mają to we krwi - zapewnia. Psy mogą się tam pojawiać w miejscach publicznych. W wielu domach towarowych czy restauracjach są ustawione specjalne miseczki, w których znajdą świeżą wodę i jedzenie.

Austria: z psem do kina i do szkoły
Austriacy niechętnie rozstają się z psami nawet na parę godzin. - W każdy pierwszy czwartek miesiąca w kinie Admiral w Wiedniu organizuje się Doggy Day - seanse, na które można zabrać psa. W korytarzu stoją miski i kojce, a do biletu dołączany jest woreczek z łakociami dla pieska. To kino dla tych, którzy cierpią, gdy ich pies zostaje sam w domu - mówi Arkadiusz Rusowicz, Polak mieszkający w Wiedniu. Opowiada też o niezwykłych lekcjach dla dzieci. - Na zajęcia w przedszkolach i szkołach przyprowadza się psy. Po to, by dzieci poznały zwierzę, jego potrzeby i obyczaje, oraz dowiedziały się, jak z nim postępować.

Dania: jamniki królowej
Zdaniem Marii Keller, honorowego konsula Królestwa Danii we Wrocławiu, to, jak zwierzęta traktują Skandynawowie, powinno być wzorem dla wszystkich. Nie wolno tam puszczać psa luzem ani dopuścić do tego, by komukolwiek zrobił krzywdę. Keller twierdzi, że nigdy nie widziała w Danii bezpańskiego, chodzącego luzem czworonoga. Takie zwierzę natychmiast trafia do schroniska. Równie wielką rzadkością są psy ras uznawanych za groźne. - Widziałam takiego tylko raz. Zwykle Duńczycy mają labradory lub goldeny. Sporo jest też jamników, bo takie psy ma duńska królowa Małgorzata II. Poddani ją naśladują - śmieje się konsul Keller. W skandynawskim podejściu do czworonogów na uwagę zasługują jeszcze dwie rzeczy. - Duńscy rolnicy, w przeciwieństwie do swoich kolegów z innych krajów, nie mają w obejściach psów stróżujących. Poza tym wszystkie duńskie psy są bardzo... ciche. Od małości uczy się je, by nie jazgotały - tłumaczy Keller. I dodaje, że psy mają w Skandynawii wyłącznie ci, których na to stać. - To jest zawsze decyzja przemyślana - wyjaśnia. Bo kupno psa, jego utrzymanie i szkolenie są kosztowne.

Norwegia: lato na smyczy
W Norwegii, gdzie od ponad 20 lat mieszka Wojciech Błażejewski, hodowca jamników szorstkowłosych, zdarzają się miejsca, w których nie wolno hodować psów. - Tak jest w blokach spółdzielni mieszkaniowych. Możesz się tam wprowadzić z psem - zgodzą się na to ze względów humanitarnych, ale nie możesz, mieszkając tam, kupić sobie zwierzaka - mówi Błażejewski. Obowiązuje też inne ograniczenie - od kwietnia do połowy sierpnia w wielu miejscach nie wolno spuszczać psa ze smyczy. Każdy czworonóg pozbawiony opieki jest łapany i zawożony do schroniska. - Kiedy mój pies uciekł w czasie polowania i tam trafił, musiałem potem sporo zapłacić za zaopiekowanie się nim - mówi Błażejewski. Dodaje, że trzeba też dbać, by pies szczekaniem nie zakłócał spokoju, bo grożą za to kary.

Kanada: prawo do szczekania
W kraju, który dbałość o prawa czworonogów doprowadził do perfekcji, pies ma zastrzeżone nawet prawo do szczekania w dzień i w nocy. - Posiadanie psa w Kanadzie to wynik przemyślanej decyzji. Nie ma tu miejsca na chwilowy kaprys - podkreśla Marta Wiercigroch, która wiele czasu spędziła w Kanadzie. Miłość do zwierząt trzeba w Toronto udowodnić. Należy zdobyć licencję na posiadanie psa i udowodnić, że dom jest przygotowany na jego przyjęcie. Każdy pies ma imię i nazwisko (swojego właściciela) i pod tym ostatnim jest ewidencjonowany. Opiekunowi regularnie przypomina się o konieczności wykonania szczepień lub badań. W domu wolno mieć co najwyżej trzy psy, i to nie każdej rasy. Wszystko po to, by pies i człowiek mogli się świadomie cieszyć swoją przyjaźnią.

fot i tekst: www.psy.pl

piątek, 23 sierpnia 2013

Jak pomóc psu cierpiącemu na padaczkę?

www.psy.pl
Gdy pupil drży, traci świadomość, wykonuje nieskoordynowane ruchy, każdy właściciel jest przerażony. Ale choć coś takiego może się przydarzyć niemal każdemu psu, nie oznacza to wcale, że z pewnością cierpi on na padaczkę, choć uważa się ją za najczęściej występującą chorobę neurologiczną psów.
O padaczce możemy mówić, jeśli co jakiś czas występują mniejsze lub większe ataki padaczkowe. Między nimi czworonóg jest zdrowy i zachowuje się normalnie. Jednorazowe pojawienie się drgawek nie pozwala uznać, że nasz podopieczny cierpi na padaczkę.
Rodzaje padaczki
- Idiopatyczna (młodzieńcza), najczęściej występująca – przyczyną jest prawdopodobnie wrodzone zaburzenie czynności mózgu o podłożu genetycznym. Ten rodzaj padaczki występuje głównie u psów, a szczególnie zagrożone są niektóre rasy. Specjaliści stwierdzili, że nosicielami genów padaczki mogą być: beagle, owczarki belgijskie, szpice wilcze, collie, jamniki, pudle, owczarki niemieckie, setery, golden retrievery, labrador retrievery, spaniele, siberian husky i alaskan malamute. 
- Wtórna – spowodowana chorobami mózgu, np. zapaleniem mózgu i opon mózgowych, wadami wrodzonymi (np. wodogłowie) czy nowotworami.
Występują też drgawki niepadaczkowe wywołane na przykład przez zbyt niski poziom glukozy  we krwi, który zdarza się w przypadku cukrzycy, niedotlenienie (np. z powodu anemii, chorób serca), choroby nerek, wątroby, niedoczynność tarczycy, choroby zakaźne np. białaczka, nosówka, zatrucia np. czekoladą czy płynem chłodniczym, gorączkę i udar cieplny, silne zarobaczenie (przede wszystkim u szczeniąt).
Jak rozpoznać,  czy to padaczka?
- Szczegółowo opowiedzieć lekarzowi, jak przebiegał atak.
- Poinformować go, na co pies choruje i czy nie mógł się czymś zatruć.
- Lekarz zleci prawdopodobnie badanie krwi i moczu, by stwierdzić lub wykluczyc choroby nerek, wątroby czy cukrzycę.
- Jeśli badania nie wykażą zmian, trzeba poczekać na kolejny atak, u części zwierząt on nie wystąpi. Gdy jednak do niego dojdzie, można podejrzewać, że pies ma padaczkę. Lekarz zaleci wówczas odpowiednie leczenie. 
Jak przebiega atak?
- Faza pierwsza (zwana zwiastunową lub aurą) – pies jest niespokojny, porusza się bez celu, chodzi w kółko po pokoju, jest przymilny albo przeciwnie: ukrywa się w najdalszym kącie, ślini się i oblizuje.
- Faza druga – właściwy atak objawiający się utratą przytomności z jednoczesnym gwałtownym, silnym skurczem wszystkich mięśni ciała. Pies pada na bok, często wyje, piszczy lub szczeka. Cały drży, kłapie szczękami, wiosłuje kończynami. Często ma obfity ślinotok, a czasem wymiotuje. Trwa to od kilkunastu sekund do kilku minut.
- Faza trzecia – zwierzak jest zdezorientowany, chodzi z kąta w kąt, załatwia się nieświadomie. Zdarza się, że nie chce jeść ani pić. Może to trwać od kilku godzin do kilku dni.
Jak się zachować?
- Zadbać, by pies nie przebywał w miejscu, z którego mógłby spaść.
- Zwrócić uwagę, żeby zwierzak się nie potłukł.
- Nie ingerować zbytnio w to, co się dzieje z podopiecznym.
- Nie wkładać niczego do pyska.
- Nie wyciągać języka.
- Nic podawać nic doustnie.
- Jeśli pies jest już leczony i w domu znajduje się doodbytniczy aplikator leków przeciwdrgawkowych, można go zastosować.
Leczenie
Leki podstawowe (około kilkudziesięciu złotych miesięcznie), leki nowoczesne (około 500 zł miesięcznie). Trzeba podawać regularnie zgodnie z zaleceniem lekarza, tylko on może zdecydować o zmniejszeniu dawki lub zaprzestaniu stosowania leku.
UWAGA
Jeśli silny atak padaczkowy trwa ponad 10 minut albo powtarza się w krótkich odstępach czasu (co kilka sekund lub minut przez np. kilka godzin), zagraża to zdrowiu i życiu psa i wymaga szybkiej pomocy weterynaryjnej.

www.psy.pl

czwartek, 22 sierpnia 2013

Kupić szczeniaka czy adoptować dorosłego psa???

fot. ols.vectranet.pl
Nim ruszysz na poszukiwania szczeniaka, warto rozpatrzyć wszystkie za i przeciw w kwestii adoptowania dorosłego psa. 
Nim ruszysz na poszukiwania szczeniaka, warto rozpatrzyć wszystkie za i przeciw w kwestii adoptowania dorosłego psa. Wiele przemawia za wyborem szczenięcia – ważne jest to, że możesz ukształtować jego zachowanie i temperament tak, by pasowały do twojego stylu życia. Rzecz jasna, zakładając, że wiesz, jak szkolić czworonoga, i masz na to czas. Jeśli go jednak nie masz, lepszym towarzyszem może być dorosły pies, który odbył szkolenie w zakresie podstawowego posłuszeństwa – zwłaszcza gdy oboje rodzice pracują, a wszyscy członkowie rodziny nawet sami z sobą rzadko się spotykają.
fot. zaadoptujpupila.blogspot.com
Przetestuj schronisko i psa
Nawyki, sposób zachowania i temperament dwuletniego (lub starszego) psa zostały już określone. Mogą się z czasem zmienić, ale w porównaniu z plastycznością zachowań szczeniaka dobre przyzwyczajenia starszego psa tak samo trudno zmienić jak złe. Można przetestować wiele dorosłych psów schroniskowych i wybrać jednego bezproblemowego i z osobowością, która ci odpowiada.

Adoptowanie dorosłego psa ze schroniska dla zwierząt lub fundacji zajmującej się ratowaniem bezdomnych czworonogów może być wspaniałą alternatywą dla wychowywania szczenięcia. Niektóre schroniskowe psy są dobrze wyszkolone i po prostu potrzebują domu. Inne mają kilka problemów behawioralnych i wymagają w wieku dorosłym powtórzenia szkolenia z okresu szczenięctwa. Jednak są i takie z poważnymi zaburzeniami, jak uogólniony lęk, które wymagają wie
lomiesięcznej pełnej poświęcenia rehabilitacji.

Kluczem do znalezienia dobrego schroniska lub fundacji jest selekcja. Przeznacz dużo czasu na przetestowanie każdego kandydata na czworonożnego towarzysza.
Przeszkol siebie
Jeśli twoje serce nadal skłania się do wychowywania i szkolenia szczeniaka, upewnij się, że się do tego przygotujesz. Szukaj go tylko wtedy, gdy nauczyłeś się, jak go wychowywać i szkolić. Pamiętaj, że wystarczy kilka tygodni, by zniszczyć charakter doskonałego malca.

Zadaj sobie pytanie: Skąd się biorą psy w schroniskach? Wszystkie one były doskonałymi szczeniakami, które zostały porzucone lub oddane, bo nabawiły się irytujących zachowań i problemów, dlatego że ich właściciele nie wiedzieli, jak je szkolić.

Łatwo przewidzieć ciąg zdarzeń: zbyt wiele swobody na początku, zbyt mało nadzoru i niewiele szkolenia  – wszystko to powoduje, że nowo nabyty szczeniak uczy się gryźć przedmioty i załatwiać się w domu. Właściciel, próbując sobie poradzić z tymi powszechnymi i dającymi się przewidzieć problemami, przenosi zwierzę np. z domu do ogrodu, gdzie szybko nabywa ono innych złych przyzwyczajeń, takich jak: szczekanie, kopanie i uciekanie. Spędzając dzień po dniu odizolowany od ludzi, szczeniak jest tak podniecony, gdy zapraszają go do domu, że wpada do niego rozentuzjazmowany, szczeka i na powitanie skacze na ludzi, za którymi tak długo tęsknił. Wkrótce hałaśliwy zwierzak wcale nie jest wpuszczany na salony.

Niezależnie od tego, czy zostanie złapany przez straż miejską, gdy ucieknie, czy też sąsiedzi narzekają, że nadmiernie szczeka, i zostaje zamknięty w garażu lub piwnicy – tylko kwestią czasu jest, kiedy niechciany psiak zostanie porzucony lub oddany do schroniska. Zwykle ma wtedy pół roku.

Kłopoty z zachowaniem, osobowością i szkoleniem psa są tak łatwe do przewidzenia i tak łatwo im zapobiec. Większość z nich można rozwiązać w dość prosty sposób. Kluczem jest szkolenie.

środa, 21 sierpnia 2013

Podróż samolotem z psem

Wybierając się na wakacje nie zawsze mamy z kim zostawić swojego ukochanego psiaka. Czasami chcemy po prostu, aby razem z nami mógł cieszyć się wymarzonym urlopem. Niestety, podróżowanie samolotem nie zawsze jest dla zwierzaków komfortowe. Jak wygląda taki przelot w praktyce?

Pies w samolocie
Przede wszystkim pamiętajmy, że pies również jest pasażerem, dlatego musi posiadać osobny bilet. Warto wcześniej zatroszczyć się o jego zdobycie, ponieważ miejsc dla zwierzaków nie ma zwykle na pokładzie zbyt wiele. Sprawdźmy dokładnie, jak wybrany przez nas przewoźnik rozwiązał kwestię przewozu psów - czasami możemy przewozić je na pokładzie, w ramach bagażu podręcznego. Jeśli zdecydujemy się na tanie bilety lotnicze musimy liczyć się jednak z brakiem takiej możliwości – tanie linie zezwalają na przewóz zwierząt jedynie w luku bagażowym. To, czy nasz pies trafi na pokład, czy też do luku bagażowego, zależy również od jego wagi, zazwyczaj granicą jest 10 kg.
Podróż w luku bagażowym
O ile przelot razem z pasażerem, w niewielkiej klatce lub pojemniku nie przysparza większych problemów, o tyle przebywanie przez długi czas w luku bagażowym jest dla większości zwierząt sporym stresem. Dlatego lepiej unikać takiej sytuacji, jeśli tylko mamy taką możliwość. Jeżeli jednak pies musi w ten sposób podróżować, zapewnijmy mu odpowiednie warunki. Podstawą jest odpowiednia klatka lub pojemnik, pokryty materiałem chłonnym. Musi być duży, umożliwiające swobodne poruszanie się. Nie może również mieć kółek (możemy odkręcić je przed nadaniem bagażu). Pamiętajmy, aby zapewnić zwierzęciu dostęp do jedzenia i wody, w wystarczającej ilości. Dobrze jest też włożyć do klatki zabawkę, która zabije nudę. Jeśli nasz psiak jest wyjątkowo płochliwy, możemy podać mu przed lotem leki uspokajające.
O czym jeszcze warto pamiętać?
Podróżując z psem musimy pamiętać o paru formalnościach. Wybierając się do wielu krajów potrzebować będziemy zaświadczenia o weterynarza, gwarantującego, że zwierzę jest zdrowe i nie stanowi zagrożenia. Niekiedy potrzebny będzie również paszport dla psa. Nigdy nie zapomnijmy o oznakowaniu zwierzęcia w widoczny sposób bądź przyczepienia do klatki czy pojemnika tabliczki, na której znajdą się nasze dane wraz z numerem kontaktowym. Na specjalne traktowanie mogą liczyć psy przewodnicy – wchodzą na pokład najczęściej bezpłatnie, nie muszą spełniać wymogów wagowych oraz mieć kagańca (muszą jedynie być na smyczy).

www.psy.pl

PS. Jeżeli posty wam się podobają piszcie w komentarzach, piszcie też wszystkie uwagi i tematy ciekawiące was ;)